Dodano: 2007-07-20 11:14
Najbardziej kultowe gumy okresu o którym piszesz to, zdaje się, (twarde jak kamień) Turbo z obrazkami samochodów do kolekcjonowania. Zniknęły z rynku krótko po tym jak rozeszła się plotka o ich rakotwórczości (miały w składzie mnóstwo substancji zaczynających się od E - pamiętacie tą paranoję?).
Natomiast poczciwe kulki po latach wróciły do łask i mają się bardzo dobrze. U mnie przed spożywczakiem stoi nawet klasyczny "automat" do ich wydawania.
Co do gier to ja byłem szczęśliwym posiadaczem pierwszej na polskim rynku konsoli marki Pegasus. Mieliśmy nawet na osiedlu specjalny punkt zajmujący wypożyczaniem kardridży do tego cudu techniiki.
Niestety to wszystko to offtop, bo dotyczy już lat 90tych
Niemniej też miło powspominać :wink:
Sic Luceat Lux! "Od techno można z nudów zdechnąć."
Dodano: 2007-07-20 11:37
A wcale nie TURBO! bo gumy Donald! pamiętam ten cały szał z wymianą historyjek... a jak rodzice wyjeżdzali na handel - np. do Jugosławi... jak mama przywoziła buciki, jak tata wyjechał na kontrakt do Rosji a później przywoził sprzęty tj. zamrażarki, lodówki... i zabawki o których tu w Polsce można bylo tylko śnić! jak PEPSI COLA byla w szklanych butelkach litrowych, jak mleko i śmietana były w szklanych butelkach na wymianę, jak wyjeżdzało się na wczasy 10 lat z rzędu w to samo miejsce do tekturowych domków w Łazach (aż łezka się w oku kręci), jak wszystkie dzieci nosiły takie same ciuszki - bo kupowało się to co można było dostać, jak były segmenty na wysoki połysk :D dwa rodzaje zdaje się wtedy obowiązywały :), kolejki... ja pamiętam jak mnie babcia zabierała po kartki, które gdzieś odbierała, bilety na dziurki we wrocławskich tramwajach wciąż funkcjonują :) w Łodzi od dawna już nie :), napoje w woreczkach - pseudopomarańczowe i różowe ze słomką... klej GUMA ARABSKA! jak nie znosiłam tego badziewia! i pamiętam jak ojciec wyrwał gdzieś banany na mieście a ja nie wiedziałam co to i bałam się zjeść...
chłop ze wsi przywoził nam mięso, a mama z sąsiadkami na zmianę wystawały po jakieś pralki, zmywarki czy inne sprzęty! no i nieśmiertelny krem Nivea! :) pamietam jeszcze nylonowe mundurki w podstawówce - masakra...
pozamieniałam się z amebą na rozum.
Dodano: 2007-07-20 12:10
8O No to żeś pięknie pojechała po tzw. całości :D
Wszystko się zgadza z wyjątkiem tych donaldów. Tu nie masz racji. Donaldy i owszem były kultowe ale pod koniec PRL (w końcu to pierwsza balonówa) w okresie o którym pisał Phantom na topie były już Turbo. Zwłaszcza wśród chłopaków, którzy donaldy uważali raczej za "babske", niemodne i nieco dziecinne.
A poza tym 5 z historii i moje szczere gratulacje :wink:
Musiałbym chyba od małego, codziennie lecytynę pić żeby to tak jednym ciągiem wymienić.
Sic Luceat Lux! "Od techno można z nudów zdechnąć."
Dodano: 2007-07-20 13:57
nie wiem czy po całości :) tyle pamiętam :) jeszcze że wszyscy mieli takie same koce z tygrysami oó! do dziś gdzieś taki leży w domu :) z samochodów to u mnie akurat malucha nie było, ale duży Fiat wiadomo :) koniecznie z tymi pseudoskórzanymi obiciami :) i czerwony :) ahhh to były czasy :) i będę się upierać przy Donaldach :) bo tych Turbo to jakoś nie lubiłam, a tą listę z E3XX to kojarze :) chyba najbardziej ZŁE było E330 :) no a póżniej to już były lody z automatu... zacnie okropne ale jakże wspaniałe :D za zielone 50 zł mały a za czerwone 100 zł duży :D dobre były też modne wtedy a powracające obecnie okulary ala "mucha" :D
pozamieniałam się z amebą na rozum.
Dodano: 2007-07-20 14:07
Ja niewiele pamiętam z tych niemal 9 lat... Jakoś to przemknęło...
Może tylko to, że w przedszkolu ukarano mnie sowicie za to, iż wyzwałam kolegę od Wojtka Jaruzelskiego :lol: To akurat pamiętam dobrze, bo nikt mi nie potrafił wytłumaczyć adekwatnie do mojego wieku, co to znaczy "głowa państwa" :roll:
Przez szyby Pewexu nie spoglądałam, bo wolałam przez szyby lady :wink:
A kolejki jedyne jakie pamiętam, bo w nich stałam, to do mleczarni, musiałam sama biedne dziecko stać razem ze starymi babami w tej kolejce... Po dwóch godzinach wracałam z zakupami do domu a tu jeszcze sie okazywało, że nie ten twaróg kupiłam :roll: :lol:
Więcej grzechów nie pamietam.. NAjbardziej pamietam wygląd miasta z tamtego okresu, stare spichlerze nad Jeziorakiem, żulerski bulwar czyli miejsca których nie ma juz i nie będzie...
Dobrze że zostało trochę zdjęć z tamtych czasów.
I nie mówcie, że teraz nie ma wyrobów czekoladopodobnych - jakiś rok, dwa, temu kupiłam coś takiego przypadkiem...w Biedronce 8O
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2007-07-20 14:45
| minawi napisał(a): |
| I nie mówcie, że teraz nie ma wyrobów czekoladopodobnych - jakiś rok, dwa, temu kupiłam coś takiego przypadkiem...w Biedronce 8O |
Ależ są! Kiedyś w pracy kumpel kupił w Tesco karton wafelków w polewie czekoladopodobnej i z rozrzewnieniem kontemplowaliśmy efekt przyklejania się gumowatej "czekolady" do zębów. :)
I can't look it in the eyes Seconal, Spanish fly, absinthe, kerosene... Cherry flavored neck and collar I can smell the sorrow on your breath, The sweat, the victory... and sorrow The smell of fear, I got it
Dodano: 2007-07-20 14:48
"Donaldówy" niespecjalnie mi smakowaly z racji szybkiego zaniku smaku, obrazki byly do chrzanu bo czesto sie powtarzaly. Lepiej wspominam gumy Turbo, tutaj wartosc obrazkow byla wysoka, nosilam przy sobie cala koloekce w kieszeni i z kazdym obcym jegomosciem mozna bylo zrobic wymiane, albo zaszpanowac. Zdazylo sie raz, ze dysponowalam cala reklamowka 'odpadow fabrycznych' wspomnianej gumy, ktora zdolalismy z kuzynem przezuc i wypluc juz pierwszego dnia. Co tam chemia. :D ...no i slynny Pewex, obiekt moich westchnien, a przy okazji przyczyna podworkowych zawisci kiedy widzialo sie delikwentke z lizakiem-gwizkiem o smaku coca-coli. Na jutjubie znalazlam reklame telewizyjna "PRUSAKOLEP", czysta PRL-owska psychodelia :lol: http://pl.youtube.com/watch?v=M--aqOhS6cc
Dodano: 2007-07-20 15:14
Temat super
Oczywiście miłe wspomnienia z dzieciństwa przypomina min. jak wszystko było takie smaczne : DONALDÓWY najbardziej i napój w woreczku ze słomką ot co :!: :!: :!:
I bar mleczny nieopodal gdzie mieszkałam hmm.... tam to jedzonko było pychota :D A w barze blaszane sztućce "PPS" chyba. Mamuśka moja owy jeszcze taki w domciu jeden ma :)
Dodano: 2007-07-20 15:58
O, żesz ku*wa - że się tak niecenzuralnie wyrażę 8O
Albo to wy macie taką fenomenalną pamięć albo ta ja za dużo piję i mi się pliki na twardym dysku gubią
Tak jak wczoraj niewiele sobie mogłem z tamtych czasów przypomnieć, tak teraz wszystko wróciło i wskoczyło na swoje miejsce. Zaczynam się czuć jakbyśmy cofali się do przeszłości. Kiedy mrum wspomniała o pewex-ie to niemal poczułem ten jego specyficzny zapach. Mieszanka najlepszych perfum, tytoniu, tkanin i ogólnie tej całej nowości. Po latach czytając książki wyobrażałem sobie, że właśnie tak musiały pachnieć w XIX wieku sklepy kolonialne
Dziękuje też za prusakolep. Po prostu mnie tym powaliłaś. To praktycznie jedyna reklama z tamtego okresu, którą pamiętam i jedna z niewielu jakie wogóle się pojawiały. Coś mi się jeszcze drewbud i radoskór kojarzy ale zdecydowaną ikoną był wówczas środek na robactwo (masz rację - to prawdziwa esencja PRL-owskiej psychodeli).
No i wreszcie chwalona już przeze mnie kusza. Dziewczyno czy ty przypadkiem nie jesteś moją zaginioną siostrą? :) Śmiało mogę powiedzieć, że twoje wspomnienia są moimi wspomnieniami. Mieliśmy nawet identycznego dużego fiata :D
I pomyśleć, że na początku nie wierzyłem w sukces tego tematu :roll:
O, ja niewierny Tomasz :oops:
:arrow: Allanon23 - Niniejszym przyznaje się do błędu :D
Sic Luceat Lux! "Od techno można z nudów zdechnąć."
Dodano: 2007-07-20 17:26
To ja trochę takich szkolnych wspomnień rzucę:
- akademie szkolne - na których grupa nieszczęśników wybranych przez nauczyciela recytowała przed zapełnioną salą gimnastyczną pseudopodniosłe wierszyki o dzielnych rolnikach, górnikach i hutnikach. reszta oczywiście straszliwie sie nudziła i ziewała
- przybory szkolne - zeszyty z papieru toaletowego z niebieską, zielona lub żółta okładką, z miejscem na wpisanie swojego imienia i nazwiska na okładce, ołówki kopiowe, kredki "z misiem"- a w czasach późniejszych - szał na chińskie piórniki i pachnące
gumki do scierania w kształcie truskawki itp.
- buty "czeszki", które wszystkie dzieciaki chciały miec - białe, z flaga na boku :D
i wspomnienie pozaszkolne:
- seriial "Niewolnica Izaura", z zezowata główną bohaterką dręczoną przez niecnego właściciela bogatej hacjendy. Cała moja rodzina to ogladała łącznie ze mną - żadna Dynastia się do Izaury nie umywa.
- pranie w wirowej pralce Frania z wyżmaczką - strasznie cięzkie i czasochłonne. a po praniu rzeczy niosło się do magla - skąd wychodziły równiutkie i gładkie :D
- oranzada, której się nie rozpuszczało w wodzie a wylizywało po wysypaniu na dłoń. Fajnie barwiła język. Z tej samej gamy produktów do wylizywania - "Vibovit"
No i oczywiscie specyficzne dowcipy, jak chocby ten o fiaciku 126p:
Facet bezradnie patrzy na wysokie drzewo. Na jednej z gałęzi trzęsie się Fiacik 126.
- że ciasny - wiedziałem, że powolny - wiedziałem, że źle bierze zakręty - iedziałem. Ale że boi się psa???
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Re: Codzienność w PRL-u Dodano: 2007-07-20 20:38
| Stary_Zgred napisał(a): |
| te]
Napój - gruźliczanka się nazywał chyba, a urządzenie - saturator chyba. |
Nie, gruzliiczanka to byla szklanka od saturatora !! Pamietam nawet,ze kupowalem zawsze wode z sokiem malinowym za 5 zl. Podobnie kosztowal lod w lodziarni, a za 2 zl mozna bylo kupic samego wafelka.
A nazwa gruzliczanka wziela sie z tego, ze to byly szklanki normalne, szklane (za komuny w Polsce nikt nie slyszal o plastykowych kubeczkach) i po kazdym kliencie byly tylko pobieznie plukane na saturatorze, bez zadnych zasad higieny. Zakazenie gruzlica prawie jak w banku :)
Pamietam wszystko, co tu opisano, cale zycie codzienne za PRLu. Pamietam jak wprowadzili stan wojenny, i wszyscy mowili ze wojna :)
Z innych rzeczy:
-swiateczny karp tylko na zapisy.
-chleb tylko rano, tylko do piatku (w sobote nie wypiekali)
-notoryczny brak miesa w sklepach
-brak papieru toaletowego, no to byl towar luksusowy za komuny
-brak benzyny (zawsze na cepeenie tabliczki "Etylina 95: brak")
-no generalnie, niczego nie bylo w sklepach wowczas, wszystko sie zalatwialo na lewo, towar za towar
-nie wolno bylo miec paszportu w domu, to wladza decydowala kto moze jechac za granice
-ale jak juz sie pojechalo, to sie okazywalo ze za cala polska pensje mozna bylo w RFN kupic hamburgera, czekolade i jeszcze jakis drobiazg i po pensji. Bo zloty polski jako waluta byl smieciem, podobnie jak kazdy pienadz z krajow komunistycznych, nie mial zadnej wartosci nabywczej.
-przymusowe spedy na 1 majowych pochodach, chociaz dla mnie to byla frajda, bo dzien wolny, majowka, balony
-moze pamieta ktos tandetne naklejki robione za komuny. zeby taka przykleic, trzeba bylo ja namoczyc w wodzie i z wielka wprawa nakleic. jak sie pojawil pecherz powietrza-po naklejce :)
-strzelanie z karbidu, mocne, tylko zawsze z chlopakami musielismy gdzies ukrasc spawaczom z beczki troche karbidu. porem do puszki, zalac woda, chwila, przylozyc zapalke i spylac bo wybuchalo.
-oranzada w butelkach na korek ceramiczny, potem wprowadzili normalne kapslowane, ale kapsle zawsze byly zardzewiale :)
-gumy do zucia Olza, ktore sie lamaly!
-blok lubuski, perelowska podroba chalwy, w smaku przypominajacy slodki olej maszynowy :)
-ludzie po 20 lat tyrali, zeby kupic Malucha. Tyle samo czekalo sie na mieszkanie.
Natomiast to jest smutne, ze to okres ktory cofnal nas o 50 lat wzgledem normalnego swiata. Jak przyjechal moj kuzyn z USA i powiedzial, ze on nie ma gotowki bo szmal wybiera "ze sciany" (bankomat) to mu wypalilem ze pieprzy i jaja sobie robi :)
Mam jeszcze jako trofeum moj stary paszport z pieczatkami NRD i CSRS (Czechoslowackiej Republiki Socjalistycznej) czy jakos tak.
Kiedy przyszla demokracja w 1989 r., entuzjazm byl olbrzymi, nigdy potem juz nie widzialem tak zjednoczonego narodu.
Re: Codzienność w PRL-u Dodano: 2007-07-20 20:59
| RuczajDJ napisał(a): |
| -moze pamieta ktos tandetne naklejki robione za komuny. zeby taka przykleic, trzeba bylo ja namoczyc w wodzie i z wielka wprawa nakleic. jak sie pojawil pecherz powietrza-po naklejce :) |
Czyżby to o kalkomanie chodziło? Opis do nich pasuje.
A jeśli chodzi o gruźlicznkę - to wychodzi na to, że nazwę tę nadawano takze napojowi - tak przynajmniej wynika z informacji w necie sprawdzonych
Pozdrawiam wszystkich których młode lata (choćby częściowo) przypadły na czas PRL-u
pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html